Czwartkowe notowania na „czarnego złota” nie zachwyciły. Ceny surowca zniżkowały drugi dzień z rzędu, ponieważ tym razem zawiodły nie tylko informacje z Europy, ale także zza oceanu.
Obecnie za ropę naftową trzeba zapłacić:
- w Londynie 103,20 USD za baryłkę, to spadek o 0,30%
- w Nowym Jorku 87,65 USD, to spadek o 17 centów
Dzisiejsze spadki to efekt ostatniej obniżki ratingu Hiszpanii, stałych problemów UE z Grecją, a także tego, że coraz więcej osób wnioskuje w Stanach Zjednoczonych o zasiłek dla bezrobotnych. Z jednej strony to dobrze, że ropa tanieje, ponieważ oznacza to niższe rachunki na stacjach benzynowych oraz spadek cen praktycznie wszystkich towarów i usług. Warto jednak mieć także na uwadze to, że spadki na rynku surowcowym coraz bardziej odstraszają potencjalnych inwestorów, którzy w czasach kryzysu wolą np. bezpieczną lokatę bankową, aniżeli ryzykowne kontrakty na ropę naftową czy inne surowce.
„Jeśli podczas jutrzejszych notowań ceny „czarnego złota” wpadną w jeszcze głębszy dołek, to będzie można mówić o czarnej serii, która zakończy obecny tydzień” – komentują specjaliści. Patrząc na obecny obraz całej sytuacji – jest to bardzo możliwe.