Wygląda na to, że inwestorzy lokujący w metale są dużo bardziej wyrozumiali wobec rynku, niż ci którzy preferują kontrakty oparte o wyceny ropy naftowej. „Brunatny metal” kolejny dzień z rzędu idzie w górę. Tym razem solidnym impulsem do wzrostu na rynku surowcowym okazała się wypowiedź szefa FED, który zapowiedział polepszenie sytuacji na rynku amerykańskim.
Obecnie za miedź trzeba zapłacić:
- w Londynie 7 684,75 USD za tonę, to wzrost o 1,2%
- w Nowym Jorku 3,453 USD za funt, bez zmian
- w Szanghaju 8 726,00 USD za tonę, to spadek o 0,5%
„Ci, którzy aktywnie przyglądają się rynkom metali na całym świecie z pewnością zauważają fakt, że kiedy w Europie notowania miedzi idą w górę, to w Azji spadają – e vice versa. Najprawdopodobniej mamy do czynienia z grupą spekulantów, którzy celowo załamują kurs na jednym z rynków – problem w tym, że jak na razie nikt nie potrafi tego rozgryźć” – komentują specjaliści.
Wypowiedź Bena Bernanke – szefa amerykańskiej rezerwy federalnej – dała nadzieje na to, że FED będzie aktywnie wspierał gospodarkę USA w wychodzeniu z kryzysu. Pytanie tylko, czy to wystarczy, aby Stany Zjednoczone stały się ponownie przysłowiową kurą znoszącą złote jaja. Zdaniem wielu to nierealne. Czas pokaże, jak ukształtuje się sytuacja gospodarcza na rynku międzynarodowym w ciągu kilku najbliższych miesięcy.