Po czwartkowych spadkach nadeszła pora na piątkowe odrabianie strat. „Czarne złoto” zamyka tydzień na plusie, ponieważ wypowiedź szefa Europejskiego Banku Centralnego dała inwestorom nadzieje na to, że EBC będzie aktywnie wspierał walkę z kryzysem na Starym Kontynencie – co z pewnością przełoży się na ogólne polepszenie sytuacji gospodarczej na całym globie.
Obecnie za ropę naftową trzeba zapłacić:
- w Londynie 105,96 USD, to wzrost o 0,70 USD
- w Nowym Jorku 89,92 USD, to wzrost o 0,53 USD
„To co raduje dziś inwestorów, jak to zwykle bywa nie współgra z resztą społeczeństwa. Ceny na stacjach benzynowych są dla praktycznie wszystkich kierowców nie do wytrzymania. Jeśli będziemy mieli dalsze wzrosty na rynkach surowcowych, to mogą zacząć się protesty i manifestacje – i to na całym świecie” – podkreślają eksperci.
Co prawda za oceanem cena baryłki od dawna nie przekroczyła pułapu dziewięćdziesięciu dolarów, ale w Europie sytuacja nie wygląda już tak kolorowo. W wielu krajach na Starym Kontynencie zarobki są dużo niższe od tych amerykańskich, a ceny paliw wręcz przeciwnie. Nic więc dziwnego, że miliony Europejczyków narzekają na drożyznę.