Kontrakty na pszenicę to żyła złota

Nie od dziś wiadomo, że na świecie z roku na rok coraz bardziej brakuje żywności. W tym roku zarówno burze, jak i susze zniszczyły tysiące hektarów upraw w Stanach Zjednoczonych. Wystarczy spojrzeć na wyceny pszenicy za ostatnie trzy lata, by przekonać się że jest to przysłowiowa żyła złota.

Jeszcze dwa lata temu za pszenicę konsumpcyjną w Polsce płacono niecałe 500 złotych. Obecnie cena w skupie przekracza nawet 950 złotych za tonę.

„Duży wzrost cen zbóż w ostatnich kilku latach to efekt kataklizmów, które nawiedzają rozmaite regiony naszego globu. W niektórych miejscach mamy susze, w innych powodzenie. Wszystko to niewątpliwie odbija się na cenach żywności” – tłumaczą specjaliści.

Nie każdy wie, że na tych wzrostach da się zarobić. Nie trzeba kupować fizycznie pszenicy np. od rolnika. Wystarczy ulokować swoje pieniądze w futures. Coraz więcej biur maklerskich w naszym kraju pozwala na inwestowanie kapitału w kontrakty terminowe na towary – także takie, jak kakao, bawełna czy pszenica. Pozwala to zarabiać nie tylko na wzrostach, ale także na spadkach. Czy warto obecnie zainteresować się futures na zboża? Zdecydowanie tak, bo sytuacja na świecie nie wróży, by miały one spaść na wartości. Wręcz przeciwnie – wielu analityków prognozuje, że ceny pszenicy czy żyta będą dalej rosły – i to przez najbliższe kilka lat.

„Świat musi dążyć do tego, by zbierać jak najwięcej ziarna z hektara. Potrzebna jest do tego wyspecjalizowana technologia, której niestety w wielu krajach nadal brakuje – a co za tym idzie winduje to ceny żywności” – komentują eksperci.

Ci, którzy ulokowali w kontrakty na pszenicę swoje oszczędności dwa lata temu z pewnością są zadowoleni z długoterminowych zysków. Dołączając bowiem do oficjalnych wzrostów cen także dźwignię inwestycyjną można pomnożyć kapitał nawet dziesięciokrotnie. Oczywiście istnieje także spore ryzyko, ale jak mawiają niektórzy – nie ma inwestowania bez ryzyka.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany.