Rumunia jest kolejnym krajem, które w obawie przed Rosją zamierza zwiększyć swoje wydatki na obronność państwa. Tak przynajmniej wynika z założeń, które zostały ustalone po spotkaniu ministrów finansów i obrony z Międzynarodowym Funduszem Walutowym oraz Unią Europejską. Spotkanie było nad wyraz „owocne”, poruszono wiele istotnych kwestii. To najprawdopodobniej one zdecydowały o tym, że Rumunia zamierza zwiększyć budżet obronny w tym roku o 155 milionów euro (700 milionów lei), co stanowi 0,2 PKB.
Co ciekawe, obecne wydatki rumuńskiego rządu na obronność państwa wynoszą troszkę ponad 1 procent PKB. Nie jest to rekord w Europie. Warto jednak wspomnieć, że Rumunia zawarła z Unią Europejską oraz Międzynarodowym Funduszem Walutowym umowę, na mocy której uzyskała pożyczkę w wysokości 4 miliardów euro. Nie ulega jednak wątpliwości, że owa pożyczka nie jest darmowa. Unia od lat miesza się w sprawy rekonstrukcji państw w zamian za oferowane pieniądze. Nie inaczej jest z Rumunią, która musiała zgodzić się z ograniczeniem deficytu budżetowego do wysokości 2,2 procent PKB.
Rząd wystąpił jednak z prośbą do UE i MFW w celu zwiększenia poziomu PKB, ponieważ planuje modernizację istniejących już technologii zbrojnych – nie planuje więc zakupu niczego nowego. Rumunia obawia się o własne terytorium w związku z kryzysem ukraińskim. W tej obawie nie są odosobnieni. Zarówno UE, jak i MFW postanowili dać zielone światło na modernizację istniejącej już technologii rumuńskiej. Czy jednak wystarczy to w obronie przeciwko Rosji?