Jeszcze jakiś czas temu polska żywność była rozchwytywana na świecie, a przynajmniej w regionie. Producenci nie mieli problemu z eksportem swoich produktów poza granice kraju. Niestety, ale kilkanaście miesięcy temu zaczęły się sypać kolejne incydenty związane z polskimi produktami. Oliwy do ognia dolała sól przemysłowa, która była masowo wykorzystywana przez kilka znanych zakładów mięsnych. Problemów było jednak znacznie więcej i wciąż zdarzają się pewne wpadki – już mniejsze niż kiedyś, ale jednak. Oznacza to tym samym, że polska żywność nie może być zdrowa, czy najlepsza, gdyż ewidentne wpadki na to nie pozwalają. Czesi nie zamierzają stać bezczynnie i wymierzają cios w stronę producentów polskiej żywności, uważając ją za niezdrową i niebezpieczną.
Kilka miesięcy temu było głośno na temat niebezpiecznej żywności z Polski. Czeskie media szybko podchwyciły temat, to i niezadowoleni z całej tej sprawy byli tamtejsi politycy. Był to też idealny moment do obniżenia wartości polskich produktów w Czechach i promowaniu własnych – czescy producenci tylko na tym zyskali. Nic więc dziwnego, że pomiędzy Polską, a Czechami toczy się wojna handlowa – dość poważna. Rząd w Pradze przyjął stanowisko kwestionowania jakości polskiej żywności. Jest bardzo dużo wzmianek o tym, że nasze produkty do najlepszych nie należą, a już z całą pewnością nie są najbezpieczniejsze. Co ciekawe, Czechy przyjęły specjalny system kontroli polskich produktów. Jeżeli cena okaże się zbyt niska, to taki produkt traktowany jest podejrzliwie. Z automatu uznaje się go za potencjalnie niebezpieczny i poddaje szczegółowym kontrolom.
Polscy producenci żywności przekonują jednak, że nie ma w tym nic złego, by walczyć ceną o klienta. Nie oznacza to tym samym, że ich produkt jest oszukany, czy w jakimś sensie „wadliwy”. Zamierzają więc wytoczyć proces zarówno do polskich, jak i czeskich władz, choć nie zapomną o Komisji Europejskiej, czy Parlamencie Europejskim.