Francuski bank stoi okoniem, ale Polacy tak łatwo nie odpuszczą, bo mają rację

W świecie finansów nierzadko jest tak, że ten większy tłamsi tego maluczkiego. Dzieje się tak z różnych powodów. Chęć zagarnięcia pozostałego rynku, eliminacja konkurencji, czy po prostu zwykła walka o pozycję na rynku – właściwie to jego zdominowanie. Na szczęście w większości krajów na świecie jest instytucja, która chroni konsumentów przed wybrykami przedsiębiorców. W naszym kraju nazywa się: Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Urząd ten, jak sama nazwa wskazuje, ma za zadanie chronić interesów przedsiębiorców i konsumentów. To trudne do wyważenia, ale w większości udaje się pójść na jakiś kompromis. Czasami jednak UOKiK musi zainterweniować dużo mocniej, bardziej dosadnie. Taka sytuacja pojawiła się z francuskim bankiem w tle – Credit Agricole.

Cała sprawa dotyczy ubezpieczenia od kredytu hipotecznego zaciągniętego w latach 2004-2009. Osoby ubiegające się o kredyt hipoteczny w Credit Agricole musiały podpisać ubezpieczenie i zobowiązać się na niski wkład własny. Zrobiło tak wiele osób, ale późniejsza możliwość odzyskania odsetek nie była już tak prosta, jakby się mogło wydawać. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przyznał rację osobom, które ubiegają się o zwrot od francuskiego banku – a nie chodzi tu o małą kwotę. Stwierdzono przede wszystkim, że zapis w umowie pomiędzy osobami zaciągającymi kredyt, a bankiem, były niekorzystne dla tych pierwszych – klientów banku.

Z tego też powodu pozew przeciwko Credit Agricole został prawomocnie przyjęty przez sąd okręgowy we Wrocławiu. Z dostępnych informacji wynika, że pierwsza rozprawa rozpocznie się już w najbliższym terminie – na początku 2015 roku. Co ciekawe, osoby poszkodowane w dalszym ciągu mogą się jeszcze przyłączać do pozwu zbiorowego. Im będzie ich więcej, tym na korzystniejszy werdykt można będzie liczyć. Ciężko jednak jednoznacznie stwierdzić kto wyjdzie z tej konfrontacji bez szwanku.


Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany.