Waszyngton uważa, że to Rosja jest winna wzrostu napięcia na wschodzie Ukrainy

Wiadomości

W Stanach Zjednoczonych uważa się, że to Rosja jest winna wzrostu napięcia na wschodzie Ukrainy – twierdzą amerykańscy politycy. W Waszyngtonie wyrażają zaniepokojenie w związku z komplikacją sytuacji na wschodzie Ukrainy. Poinformował o tym rzecznik Departamentu Stanu USA Marie Harf na konferencji prasowej w środę, 3 czerwca.

„Jesteśmy zaniepokojeni doniesieniami, w tym z OBWE, o skoordynowanych atakach prorosyjskich separatystów na ukraińskie pozycje w pobliżu miast i osiedli Donieck, Piaski, Ługańsk” – powiedziała Harf. Według jej słów, w trakcie tych ataków, prawdopodobnie użyto rakiety typu Grad i inne ciężkie uzbrojenie, które miało być usunięte z terenu Ukrainy – zgodnie z mińskimi umowami. „To jest niewybaczalne i sprzeczne z porozumieniem mińskim” – powiedziała Harf, zauważając, że „bezpośrednia odpowiedzialność za zapobieganie tych ataków i za przestrzeganie trybu wstrzymania działań wojenny należy do Rosji”.Od wczoraj praktycznie cały dzień trwają walki na zachodnich obrzeżach Doniecka. Około godziny 18:00 sytuacja się nieco ustabilizowała, poinformowano w sztabie NATO, ale dalej jest daleka od ideału.

Ukraińscy wojskowi poinformowali, że po ataku separatystów zostali zmuszeni zawrócić na stanowiska bojowe, gdzie stacjonuje ciężka artyleria. Separatyści z kolei twierdzą, że to nie oni przypuścili pierwszy atak. Kto ma rację? Rosji wyraźnie zależy na tym, by utrzymać niepokój w Donbasie. Jest to zagranie zarówno polityczne, jak i strategiczne. Z punktu widzenia krajów Zachodnich – w tym USA – to Rosja jest odpowiedzialna za eskalację konfliktu, do którego sama się przyczynia – dozbrajając separatystów. Jak na razie walki trwają, choć po wczorajszym (niespodziewanym) ataku jest ich znacznie mniej.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o