Dlaczego jesteśmy oszukiwani w miejscach pracy? dlaczego Sami na to pozwalamy?

Artykuł opisuje zachowania pracodawców (jak i starszych pracowników) w stosunku do nowych pracowników.

Nie oszukujmy się, znalezienie pracy nigdy nie było problemem. Praca była zawsze i zawsze będzie dostępna dla każdego kto będzie chciał wyciągnąć po nią ręce. Problemem z pracą nie jest jej brak, problemem jest podejście innych pracowników jak i kierownictwa do nowego pracownika. Dużo ludzi uważa, że w pracy najważniejsze jest to aby wiązała się z naszą pasją. Prawda natomiast jest taka, że wykonywanie tych samych czynności nawet jeśli miałyby one wiązać się z pasją a mielibyśmy je wykonywać mechanicznie przez 8 godzin dziennie na ustalonych zasadach,a nie w wybranym przez Siebie czasie – to koniec końców zaczęłaby ta pasja z nas uchodzić. Dobrą pracą możemy nazwać nie taką więc, w której spełniamy Swoje pasje, a taką w której inni pracownicy jak i kierownictwo podchodzą do innych pracowników jak do człowieka a nie jak do maszyny.

Niestety w dzisiejszych czasach pracodawcy wyobrażają Sobie, że jeśli płacą pracownikowi jakieś pieniądze to mogą od niego oczekiwać wszystkiego. Często kierownictwo, bądź pracodawcy małych firm badają więc nowego pracownika sprawdzając na ile mogą Sobie pozwolić zaczynając dodawać coraz to więcej obowiązków. Na dużych produkcjach wiąże się to też z wykorzystywaniem pracowników przez pracowników. Gdzie starszy stażem pracownik potrafi pójść do kierownictwa z drugim kolegą i po prostu nakłamać na nowego pracownika gdy ten się nie słucha, bo po prostu chcieli zrzucić na niego Swoje obowiązki a sami urządzać pogaduszki w trakcie pracy.

Pracując w dużej korporacji na produkcji spotykałem ludzi, którzy wykonywali więcej niż Swoje obowiązki bo bali się zwolnienia. Osoby, które naprawiały maszyny w trakcie ich działania – co całkowicie nie było zgodne z przepisami BHP, jednak zgodne z definicją kierownika że ilość produktu na dzień musi się zgadzać. Pracowanie w hali wypełnionej dymem ze względu na zepsucie się jednej maszyny i paleniu się plastykowego materiału w jej wnętrzu. Płaca nie była specjalnie wysoka – za to już premie potrafiły wynosić drugie tyle co miesięczna wypłata. Jednak aby dostać ową premię, należało spełnić niewolnicze warunki a i to nie zawsze mogło zaowocować jej otrzymaniem bo była ona wytyczana przez kierownika produkcji, który sugerował się opinią starszych pracowników. Premia więc czesto zależała nie od tego czy faktycznie dobrze pracowaliśmy tylko czy przypadkiem komuś nie podpadliśmy, dodatkowo aby otrzymać taką premię trzeba było przepracować cały miesiąc(nie ratowało nawet zwolnienie lekarskie). Postanowiłem więc, mając to zwolnienie lekarskie – przepracować jednak do końca miesiąca aby zobaczyć Swoją premię uznaniową, dawaną dopiero po 3 miesięcznym okresie próbnym. Jakie było moje zdziwienie gdy premii nie dostałem – a pracownik, który przyszedł miesiąc wcześniej takową otrzymał, mimo że dużo osób nie chciało z nim być w ekipie bo wyraźnie mówili, że się obija. Okazało się, że był on w dobrych stosunkach z kierownikiem. Na pytanie do brygadzisty czemu tak zostałem potraktowany dostałem odpowiedź, że to kierownik wydziela premie uznaniowe. Kierownik powiedział, że brygadzista. A w momencie, w którym zostali ze Sobą skonfrontowani, obaj z głupim wyrazem twarzy powiedzieli, że to prezes spółki tak chciał. Człowiek pojawiający się tam kilka razy w miesiącu. Mający pod Sobą około 50 pracowników kadr i przynajmniej 100 pracowników produkcji tylko w tym jednym miejscu pracy. Miał niby siedzieć i sprawdzać jak pracują osoby na produkcji.

Dodam jeszcze, że system w pracy nie różnił się wiele od niewolniczego systemu. Zmiany były dwie jedna od 6 rano do 18 wieczorem(12 godzin) a potem następnego dnia od 18 wieczorem do 6 rano, dzień przerwy, i znowu to samo. Jeśli raz nie przyjdziesz nawet ze zwolnieniem. Brak premii. Jeśli komuś się nie spodobasz, brak premii. Dodam też, że nie wpasowałem się w politykę(zapewne nadal obecnego kierownika), która wiązała się z trzymaniem swoich podwładnych za przysłowiową mordę. Ludzie na produkcji pili tam wódkę, niektórzy potrafili wyjść do łazienki po to aby w firmowej kuchni wciągać środki przyśpieszające z firmowego stołu. Brygadziści potrafiący iść spać na kilka godzin a sami czepiający się jak wychodzisz do toalety.
Oczywiście samo branie narkotyków jak i picie alkoholu nie sprawiało problemu dla tegoż kierownika, bo miał dzięki temu powód do zastraszania a sam chciał widzieć tylko wyniki w ilości.
Nie godzę się na takie traktowanie mnie jako pracownika, dlatego zwolniłem się z tej firmy produkcyjnej. Znam za to wiele osób, które tam zostały bo nie były w takiej dobrej sytuacji jak ja aby móc Sobie pozwolić na brak pracy przez pewien okres. Wiekszość z tych ludzi spotykałem później przypadkiem, znaczna ich część już tam nie pracuje ale sporo dalej to ciągnie i żyje w ciągłym stresie jak i wykończeniu fizycznym. Dlatego najbardziej odpowiedzialną opcją jest nie dawanie Sobą pomiatać i jak najszybsze zwalnianie się z tego rodzaju pracy aby tacy pracodawcy pozostali ze zła opinią i pracownikom dorywczymi.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany.