Kolejny podatek – tym razem ucierpią kierowcy

Czy szykują się kolejne podwyżki dla kierowców? Rząd Prawa i Sprawiedliwości chce wprowadzić kolejny podatek – tym razem po kieszeniach oberwą kierowcy, którzy mogą płacić średnio o 8 groszy więcej za każdy litr paliwa.

Kolejny pomysł PiS-u na załatanie dziury budżetowej

Rząd Prawa i Sprawiedliwości co rusz ma nowe pomysły na pozyskanie dodatkowych środków, w końcu z czegoś muszą mieć na program 500+ i tzw.”koryto +”. Nowy pomysł to tzw. opłata emisyjna, czyli podatek dla kierowców. Nie wiadomo, czy pomysł uderzy po kieszeniach kierowców, czy koncerny paliwowe wezmą opłatę na siebie.

Nowy podatek – czy ucierpią kierowcy?

Opłata emisyjna miałaby być doliczana do standardowej ceny paliw. Stawka jak na razie nie jest rażąca bo wynosiłaby 80 zł za 1000 litrów benzyny czy oleju paliwowego. W efekcie znaczyłoby to, że kierowcy płacili by około 8 groszy więcej za litr paliwa. Koncern Lotosu ustosunkowywał się do nowego podatku, twierdząc, że opłaty emisyjne mogą wziąć na siebie aby nie obciążać dodatkowo kierowców.
Nowy podatek został już owiany mianem nowej daniny, która miałaby zasilić Fundusz Niskoemisyjnego Transportu. Fundusz też miałby otrzymywać wpływy z planowanych akcyz oraz Polskich Sieci Elekroenergetycznych. Nowy fundusz ma rozbudowywać istniejącą już infrastrukturę sprzedaży gazu ziemnego oraz sprężonego. Dodatkowo dzięki środkom z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu mają zostać utworzone sieci stacji, na których będzie możliwość ładowania pojazdów elektrycznych. Przypomnijmy, że nie tylko Polski rząd dąży do wyeliminowania samochodów produkujących spaliny, jednakże ceny samochodów elektrycznych znacznie przewyższają budżet przeciętnego polaka.

Nowe podatki Prawa i Sprawiedliwości

Szum wokół nowego podatku sprawia, że zdania co do wzrostu cen paliw są podzielone. Ministerstwo Energii zaprzecza jakoby wprowadzenie opłaty emisyjnej podniosło obecne ceny paliw. Klienci detaliczni mieliby w ogóle nie odczuć dodatkowego podatku, jednakże eksperci są innego zdania. Według ich obliczeń ceny paliw miałyby wzrosnąć aż o 2 procent a więc średni koszt dla detalicznego kierowcy wzrośnie o około 6 zł. Na nowym podatku rząd ma zyskać ponad 1.5 miliarda zł, z czego do Funduszu Niskoemisyjnego Transportu trafi zaledwie ponad 300 milionów… Jeżeli koncerny paliwowe nie wezmą opłaty na siebie, ceny benzyny mogą faktycznie wzrosnąć. Nowy podatek jak każdy inny budzi wiele kontrowersji. Przypomnijmy sobie aferę ubiegłoroczną, w której to rząd Prawa i Sprawiedliwości chciał wprowadzić Fundusz Dróg Samorządowych. Wówczas proponowane przepisy miałyby skutkować wzrostem cen paliw o średnio 25 groszy za litr. Protesty ze strony przewoźników i klientów detalicznych jednak odwróciły PiS od tego absurdalnego pomysłu. Znaleźli oni jednak nowy sposób aby skutecznie wyciągnąć pieniądze od społeczeństwa.

 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany.