Większość analityków uważa, że po bankructwie Grecji nadejdzie prawdopodobnie upadek Włoch. Czy to jednak możliwe, by trzecia co do wielkości gospodarka europejska z dnia na dzień upadła? Tak naprawdę nikt tego do końca nie wie, jednak obecnie oczy specjalistów zwrócone są ku słonecznej Hiszpanii. A nie dzieje się w niej najlepiej: panuje w niej 21% bezrobocie, które jest obecnie największym w strefie euro. Jest ono spowodowane krachem na rynku deweloperskim, który skutkuje brakiem nowych inwestycji oraz brakiem zapotrzebowania na siłę roboczą.
Tak naprawdę przez trzy ostatnie lata w Hiszpanii nie działo się dobrze. Niektórzy wręcz twierdzą, że kraj ten czeka głęboka recesja. Wzrost PKB jest tam wręcz znikomy, w niektórych miesiącach gospodarka stoi zwyczajnie w miejscu, a najgorsze według analityków jest właśnie to, że nie ma podłoża do wzrostów. Rośnie między innymi dług publiczny Hiszpanów, który obecnie wynosi 65% roczne produktu brutto, co niepokoi spekulantów, grających na spadki bądź wzrosty takich spółek jak Santander czy Seat. Europejscy politycy boją się, czy to właśnie Hiszpania, a nie Włochy, będzie krajem, który zwyczajnie upadnie. Jak na razie właśnie na to się zapowiada.
Być może Unia Europejska przygotuje specjalny pakiet dla Hiszpanów, który pozwoliłby im choć odrobinę rozpędzić swoją rodzimą gospodarkę. Jak to mówią: „lepiej zapobiegać niż leczyć”. Pytanie tylko, czy Europę stać na pomoc dla kolejnego państwa?