To, że mamy kryzys już nikogo nie dziwi. Ciekawym zjawiskiem jest jednak to, że z dnia na dzień coraz więcej Greków wycofuje swoje oszczędności z banków. Boją się oni bowiem powrotu starej, greckiej waluty – drachmy – która znacząco obniżyłaby wartość posiadanych środków na rachunkach bankowych.
Wbrew wypowiedziom niektórych specjalistów, nie należy lekceważyć tego greckiego zjawiska, ponieważ kwota wypłacona w ciągu ostatnich lat z greckich banków przekroczyła już poziom 60 mld euro. Dla przykładu, jedynie we wrześniu i październiku 2011 roku Grecy wypłacili z instytucji finansowych kwotę przekraczającą 14 mld euro. Nikt już nie kusi się nawet na wysokie oprocentowanie greckich lokat, które oferują 4,5% rocznie. Co ciekawe, Grecy nie transferują pieniędzy zagranicę, lecz przeważnie próbują zabezpieczyć się poprzez posiadane środki przed panującym kryzysem. Kupują więc metale szlachetne, takie jak np. złoto, które przeżywa obecnie swoisty bum na prawie wszystkich światowych rynkach. Wielu specjalistów mówi, że sytuacja panująca w Atenach jest „wigilią” upadku Grecji. Nikt tak naprawdę nie wie ile w tym racji, w każdym razie jak widać Grecy panicznie boją się bankructwa swojego kraju oraz wyłączenia go ze strefy euro.
Niewielu jednak pamięta o tym, że jeśli któryś z krajów Unii Europejskiej upadnie, to pogrąży to nie tylko Wspólnotę, ale cały kontynent. Już teraz mówi się o obniżce ratingu przez S&P, czy stworzeniu nowej unii zrzeszającej między innymi Niemców, czy Francuzów. Czyżby więc zbliżał się koniec Unii Europejskiej?