Czy jesteśmy świadkami, upadku znanego portalu społecznościowego – Facebooka?

Spadające akcje, sprzedaż udziałów przez zarząd spółki, odchodzący użytkownicy, oraz spadek przychodów to tylko część problemów znanego portalu społecznościowego. Facebook stoi przed ważnymi decyzjami, które musi podjąć w obliczu ostatnich notowań i związanych z tym wydarzeń.

Jak to bywa w życiu, „raz z górki raz pod górkę”. Tym razem, przysłowie może dotyczyć Facebooka, który już od miesięcy ma poważne problemy. Czy aktualne kłopoty mogą ją całkowicie zatopić? Wydaje się, że obecna sytuacja firmy przechodzi największy sprawdzian, który może okazać się kluczowy dla rozwoju firmy, a właściwie to dla jej dalszego istnienia. Z jednej strony, Facebook odnotowuje największe straty finansowe, a z drugiej, wciąż powiększającą się ilość odchodzących użytkowników.

Tymczasem zarząd, jakby pewny, że są to przejściowe problemy, bo przecież co może złego spotkać Facebooka – „zamiata wszystkie problemy pod dywan” Głównym powodem odejścia wielu użytkowników jest przekaz, który informuje użytkowników o możliwości wykorzystania zawartych przez nich danych do innych celów, co w połączeniu z brakiem odpowiedniego zarządu i przywództwa, może wkrótce doprowadzić do jej upadku. Wielu komentatorów światowych, otwarcie ocenia sytuację jako przedupadkową i jeżeli nie zostaną powzięte jakieś konkretne działania, umożliwiające poprawę wizerunku, to będzie to początek końca, popularnego serwisu społecznościowego.

Do obecnej sytuacji, przyczyniły się również doniesienia w sprawie Cambridge Analytica. Przypomnijmy, że firma prawdopodobnie pozyskała i wykorzystała dane ponad 50 milionów użytkowników Facebooka, które zostały wykorzystane między innymi do ich profilowania, w zakresie podejmowania decyzji wyborczych, oraz wpływania na nie. Liderzy Facebooka, jednak zupełnie nie radzą sobie z zażegnaniem kryzysu – informuje CNB i zamiast szybko podjąć działania naprawcze, a nawet przyznać się do błędów, przykrywają to różnymi zabiegami PRowskimi. Przy czym, zabiegi te polegają na przekonywaniu opinii publicznej o całkowitym braku zagrożenia dla użytkowników serwisu, a nie przedstawieniu konkretnych działań. Tymczasem, sprawa jest bardzo poważna, nawet w oczach zwykłego laika. Mołdawski naukowiec Alexander Kogan, był odpowiedzialny za stworzenie modelu, który wykorzystując informacje z Facebooka, mógł tworzyć odpowiednio skuteczne przekazy dla użytkowników serwisu. Oczywiście, kancelarie prawne Facebooka, grzecznie poprosiły o usunięcie zgromadzonych nielegalnie danych.

Jednak czy jest to wystarczające? Jak się okazuje, istnieje wiele kopi bazowych danych, które wciąż pozostają w użyciu – donosi „Observer”. Inna redakcja New York Times, zapowiedziała dalsze śledztwo w tej sprawie i udostępnienie tajnych nagrań związanych z Cambridge Analitica i odnoszących się do sprawy Facebooka. Początkowo, serwis zaniżał dane dotyczące liczby użytkowników, którzy mieli kontakt z kremlowską manipulacją, później jednak okazało się, że było to ponad 120 mln osób. CNBC przypomina również o wymijających odpowiedziach przedstawicieli Facebooka w tej sprawie, a następnie ekspresowo sprzedawane przez nich, udziały w firmie.

Firma jest więc zagrożona, z jednej strony przez ataki hakerskie, a z drugiej strony, przez brak odpowiedniego zarządzania głównymi operacjami biznesowymi – ocenia CNBC. W piątek, został wstrzymany dostęp Cambridge Analytica do serwisu. Należy również przypomnieć, że firma analityczna, była wspierana finansowo przez Roberta Mercera, który jest ważnym działaczem republikańskim. Jednak to co najbardziej może nas interesować to, jak można uniknąć podobnych zdarzeń, w których nasze cenne dane i informacje wpadają w niepowołane ręce? Nie dotyczy to tylko hakerów, ale również osób, które będą chciały w jakiś sposób wpływać na nasze wybory i decyzje.

Czy można to jeszcze w jakiś sposób zatrzymać? Wydaje się, że jednak – nie, ponieważ tego typu środowiska często posiadają nie tylko olbrzymie fundusze, ale również wsparcie rządów. To co niewątpliwie możemy zrobić, to nie chować głowy w piasek i nie mówić, że problem nie istnieje, ale dobrze zastanowić się nad każdym nowym naszym wpisem, dotyczącym naszej osoby i naszych rodzin.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o