Posiadasz kredyt hipoteczny w złotówkach?

Poziom stóp procentowych w Polsce osiągnął najniższy poziom w historii dzięki czemu posiadacze kredytów hipotecznych w złotówkach mogą cieszyć się niskimi ratami. Jak długo jeszcze potrwa ta sytuacja?

Od 2012 roku Rada Polityki Pieniężnej sukcesywnie obniża stopy procentowe dzięki czemu aktualnie są one na najniższym poziomie w historii. Oczywiście jest to miecz obosieczny i tak jak dla jednych jest to zbawienie tak dla innych jest to udręka. Im stopy procentowe są niższe tym mniejsze są raty kredytu hipotecznego, jednocześnie powoduje to niskie oprocentowanie lokat co ich posiadaczom daje co najwyżej znikomy zysk. Nie dziwi więc zatem ucieczka tych drugich w bardziej ryzykowne formy inwestowania jak chociażby kryptowaluty. Skutkiem tego jest sytuacja w której przeciętny Kowalski ma dzisiaj raty kredytu mniejsze o przeszło 20% w porównaniu z końcem 2012 roku. Pozwoliło to już zaoszczędzić Polakom od tego czasu niecałe 8 mld złotych, jednocześnie mniej więcej o tyle mniej zarobili posiadacze lokat. Niestety, tam gdzie jeden traci, drugi zyskuje.

Czy posiadacze kredytów hipotecznych dobrze wykorzystują sprzyjające im warunki i czy jednocześnie są świadomi, że nic nie trwa wiecznie? Przeciętna wysokość kredytu mieszkaniowego zaciągniętego w polskich złotych pod koniec 2012 roku wynosiła 125 tys. zł., do spłaty pozostawało jeszcze około 227 rat, a jego oprocentowanie było na poziomie 6,9%. Miesięczna wysokość raty wynosiła wtedy zaledwie około 990 zł i od tamtego czasu tylko spada. Z początkiem 2015 roku opiewała ona na mniej niż 800 zł. „Modelowy” Kowalski miesięcznie płaci na dzień dzisiejszy 20% mniej, w przeciągu przeszło 5 lat czyli od momentu kiedy stopy procentowe tylko maleją mógł on zaoszczędzić kwotę w wysokości około 11 tysięcy złotych. Jeżeli statystyczny posiadacz takiego kredytu, za swój cel obrałby jak najszybsze jego spłacenie i miesięcznie opłacałby ratę w takiej wysokości jak na początku wspomnianego już wielokrotnie 2012 roku miałby już całkiem przyzwoitą nadpłatę co spowodowałoby spłatę dodatkowych około 10% długu, a tym samym sprawiłoby to również obniżenie rat o niecałe 10%. Przeciętny Polak niestety dalekosiężnie nie patrzy, liczy się to co jest tu i teraz(o czym może dobitnie zaświadczać lawinowo wzrastające zadłużenie Polaków), a więc to co zaoszczędzi w danym miesiącu dzięki mniejszej racie kredytu hipotecznego najzwyczajniej w świecie wydaje na bieżąco.

Niektórzy w swoim życiu po prostu kierują się maksymą „Carpe diem”- chwytaj dzień, część z nas mogła jednak nieco stracić czujność i przyjmować wysokość obecnych rat za coś co się już nie zmieni. Tak jak w przypadku kredytów we frankach tak i tutaj ludzie przywykli do stanu który jest i ciężko im sobie wyobrazić, że mogłoby być inaczej. W przeciwieństwie do pożyczek we frankach tutaj w przypadku wzrostu stóp procentowych skala problemu byłaby niebotycznie wyższa, a w przypadku większej korekty mógłby nastąpić lawinowy przypływ osób nie będących w stanie spłacać swojego zadłużenia. Biorąc pod uwagę, że w 2017 roku średnia wysokość udzielanego kredytu mieszkaniowego wynosiła już 243 tys. zł. w przypadku podwyżki stóp o jeden punkt procentowy średnia rata wzrosłaby o mniej więcej 150 zł co w przypadku powrotu kosztu pieniądza do wartości z roku 2012 dałoby nam już kwotę powyżej 500 zł. Jeżeli więc ktoś zaciągnął kredyt w 2017 roku w przypadku, który na razie sobie trudno wyobrazić, a więc powrotu stóp procentowych z roku 2012 jego miesięczna rata wzrosłaby o ponad 40%. O ile prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński uważa, że stopy procentowe powinny pozostać na niezmienionym poziomie do końca 2018 roku, o tyle analitycy oczekują ich wzrostu już w drugiej połowie roku. Sam prezes NBP przyznaje, że jego zdania nie muszą podzielać pozostali członkowie Rady Polityki Pieniężnej, która to jest odpowiedzialna za wyznaczanie poziomu stóp procentowych. Pytaniem nie jest zatem czy zostaną one podniesione, ale kiedy tak się stanie. Ostatnie lata były dobrym momentem do tego, aby trochę pieniędzy odłożyć lub regularnie dokonywać nadpłaty dzięki czemu ewentualne podniesienie stóp procentowych, a co za tym idzie wzrost rat kredytu hipotecznego nie byłby tak mocno dla nas odczuwalny i nie niósł by ze sobą ryzyka spowodowania dużych szkód w naszych domowych budżetach.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany.